Co przyniosła tegoroczna Wiosna…?

Wiosenki, ach te wiosenki… jakoś tak za szybko mi umykają. Ledwo co się obejrzę, a tu wraz z kwitnącymi kwiatami do domu nowe dziecko przybywa, nowa zmarszczka, nowy siwy włos (o tak, znalazłam ich kilka ostatnio!), ale i radość nowa, nowe umiejętności, nowe wyzwania, nowe niespodzianki. 5 lat temu, dokładnie na wiosnę, dowiedziałam się, że zostanę Mamą po raz pierwszy. Niesamowita to była wiosna. Kolejnej wiosny tuliłam już Puszka-Okruszka… pamiętam jak w Wielkanoc ubrałam mu śliczne błękitno-szare body z króliczkiem.. A potem była kolejna wiosna, i kolejna, kiedy znów biły we mnie dwa serca, a potem taka wiosna kiedy podwójne macierzyństwo dało mi jakiegoś wielkiego energetycznego kopa – muskałam nasze cztery kąty, pichciłam, tuliłam, lulałam, zdobiłam… Zresztą efekty widzieliście rok temu – stworzyłam serię aranżacji Wielkanocnego stołu, wiosenne święta organizowałam też na swoim poddaszu, po raz pierwszy z naszymi dziećmi, już po tej stronie brzuszka. W tym roku milczałam na blogu w okresie świątecznym. Wybaczcie, kochani, tą ciszę, ale w tym roku jakoś nie wyrobiłam się z Wielkanocno-wiosennymi postami. Aktualności możecie śledzić na moim profilu facebookowym, gdzie staram się być aktywna, ale czasem na bloga po prostu brakuje mi czasu. A tej wiosny działo się dużo :)

Przede wszystkim, moje młodsze dziecko wymaga coraz więcej opieki, coraz więcej uwagi. Poczytaj, nakarm, przytulaj, pobaw się – to już nie te czasy, gdy leżał cudnie na macie edukacyjnej, albo na bujaczku, a ja zdążyłam upiec, posprzątać, wyprasować (choć i tak miałam starsze dziecko 24 godziny na dobę w gratisie do młodszego), i jednocześnie stworzyć dla Was post. Teraz zazwyczaj starcza mi czasu tylko na szybką fotkę i szybką notkę na Fb. Karcę się za to codziennie, bo tyle mam pomysłów i tyle rzeczy ciekawych do pokazania, a ta doba taka trochę jakby za krótka wciąż :/

Poza moją młodszą pociechą, moją głowę zaprzątał też wielkanocny numer magazynu Claudia, a w nim moje ubiegłoroczne aranżacje stołu. To było dla mnie ogromne wyróżnienie i nawet nie podejrzewałam, że ta publikacja aż tak mnie ucieszy i doda skrzydeł :) Miło było tak przy kawie i eklerze poczytać o sobie, o swojej miłości do staroci, kwiatów, bieli, pasteli i bajek :)

Poza tym, moje szyjątka, o których pisałam jakiś czas temu mocno odżyły na wiosnę, szczególnie wianki. Wciąż szyłam i tworzyłam ich tej wiosny całe mnóstwo. Bawiłam się tkaninami, ozdobami, pisankami, wielkanocnymi dekoracjami. Wianuszki zamieszkały w różnych domach, zdobiły wiele świątecznych kątów i napawały mnie dumą :) Jeden z nich zawisł na drzwiach domu pokazanego w programie „Odpicowane Mieszkanie” w TVN. Miło mi było zobaczyć moje dzieło w telewizji, choć to, oczywiście, nie ja byłam tematem programu ;)

Fajna ta wiosna w tym roku :) Taka kreatywna, radosna, pełna niespodzianek, i już nawet te zmarszczki  i siwe włosy niestraszne :) Mam plan powrócić tu na bloga z większą werwą i już przygotowałam dla Was coś extra, więc bądźcie czujni! Wiosna jeszcze się nie skończyła. Czeka Was coś fantasmegatycznego :) Blog zaczyna znów przyspieszać!

Wielkanocny stół! Odcinek 4

Jak to mówią – święta, święta i po świętach… mam nadzieję, że spędziliście je w swoich uroczych aranżacjach i jeszcze cudowniejszej rodzinnej atmosferze :) Szkoda, że wszystko, co dobre szybko się kończy, ale dobre pomysły warto magazynować na wyjątkowe okazje, więc mimo że już jest po Wielkanocy, chciałam Wam zaprezentować moją ostatnią aranżację. Nie zdążyłam Wam pokazać jej wcześniej i już chciałam zrezygnować z pokazania jej w ogóle. Jednak, jak się okazało, we wtorek mamy jeszcze z mężem wolne, odwiedzają nas przyjaciele, którzy zastaną właśnie taki stół. Aranżacja ta wydała mi się tak wyjątkowa, że jednak pokażę Wam kilka ujęć.

 Do tej odsłony stołu natchnął mnie film jednego z moich ulubionych reżyserów – Tima Burtona. Oczywiście chodzi o film Alicja w krainie czarów. Gdybym zapytała Was o to, kto słyszał o Alicji, wszyscy pewnie powiedzieliby, że tak, ale na pytanie Kto czytał Alicję…?, chyba niewielu z nas może się pochwalić znajomością tej lektury.

To książka, w której nie ma czarów, ale są przeróżne cuda i dziwy. Alicja podąża za gadającym królikiem, wpada do króliczej nory, znajduje się w krainie, w której spotyka szalonego Kapelusznika, gadające zwierzęta, a w filmie także królową Kier. Klimat filmu jest niesamowity – bajkowy, szalony, nieco przerażający, ale też śmieszny. Chcecie zobaczyć jak udało mi się stworzyć aranżację stołu w klimacie Alicji w krainie czarów? Zapraszam do stołu :)

Przede wszystkim obrus – z motywem szarych i białych rombów – wygląda naprawdę oryginalnie i ciekawie. To też motyw powtarzający się w filmie – tak wyglądają posadzki niektórych pomieszczeń w miejscach, do których trafia Alicja.  Do tego motyw królika – gadatliwe, biegające i pijące herbatę są jednymi z głównych postaci w filmie Burtona. Na stole też ich nie brak :)

Króliki ubrane w mundury kojarzą mi się ze strażą – hmmm, może to straż królowej Kier? ;)

Jak królowa Kier, to i serduszko – w formie tacki, ale też w kostkach cukru – brydżowy cukier przywodzi na myśl prawdziwe karciane klimaty. Róża kojarzy mi się z mówiącymi różami rosnącymi w ogrodzie, do którego trafia Alicja.

Metalowa biała tacka przywodzi mi na myśl pałacowe krużganki, no to z królewskimi klimatami też się może kojarzyć ;)

Rzeżuchę zasadziłam w ceramicznej białej formie na tartę. Powstało w ten sposób coś na kształt trawnika – kojarzy mi się z ogrodami, w których cała przygoda Alicji się zaczęła. No i oczywiście pan Królik – brakuje mu jedynie ubranka :)

A tu jeszcze kilka ozdób – bajkowy królik wiszący nad stołem obok cudnych kremowych i jasnoróżowych szklanych jaj  oraz uroczych żółtych porcelanowych dzwoneczków.

Malutkie porcelanowe naczynko w kształcie liścia z dwoma uroczymi ptaszkami również wygląda bajkowo, ale też niesamowicie wiosennie.

Nie mogło zabraknąć atrybutu szalonego Kapelusznika. Prototypem był oczywiście kapelusz, który miał na sobie Johnny Depp ;) Ileż frajdy miał mój Michał gdy robiliśmy razem ten kapelusz!

Po drugiej stronie lustra…

Ciekawa jestem czy podoba się Wam ten „zaczarowany” stół :) Jeśli chcecie go skonfrontować z samym filmem Burtona  - zerknijcie Alice in Wonderland trailer :)

Ściskam poświątecznie!
Kasia

 

Wielkanocny stół! Odcinek 3

Pastele całkowicie zawładnęły tą wiosną – gdzie nie zerknę, tam błękity, delikatne żółcie, róż, mięta… po prostu cuda :) Ja również tego roku wpadłam po uszy z tymi pięknymi barwami – całkowicie mnie oczarowały i już pierwsza odsłona stołu, którą Wam pokazałam była pastelowa (kto nie pamięta może podejrzeć tu: http://mamawszpilkach.pl/?p=2482). Wtedy jednak postawiłam na zupełny minimalizm – chciałam, by stół był śliczny, ale też nieprzesłodzony. Uroczy w swej prostocie. W dzisiejszej aranżacji nie przejmowałam się cukierkowością :) Dziś jest pastelowo, wesoło, tak, by mój trzyletni synek cieszył swoje oczy stołem, dekoracjami i atmosferą Wielkanocy :)

Całą aranżację zawdzięczam Kasi z bloga http://basniowydom.pl/blog/ A dlaczego? Cóż, jakiś czas temu zdarzyło mi się wygrać (chyba po pierwszy raz w życiu) losowanie organizowane przez Kasię na jej blogu. Moją nagrodą były dwie poduchy, które Kasia dla mnie uszyła. Ponieważ mogłam sama je zaprojektować z materiałów, którymi Kasia dysponowała, wybrałam kolor, który mnie ostatnio oczarował – pastelowy błękitny seledyn. Wymyśliłam sobie, że takie seledynowe poduchy będą pięknie się prezentować na mojej ektorpowej kanapie, nad którą zawiesiłam biały wiklinowy wianek. Wymyśliłam sobie, że tenże właśnie wianek ozdobiłabym dodatkowo malukimi materiałowymi kwiatkami w tym samym kolorze. Kasi mój pomysł się spodobał i obdarowała mnie dodatkowo jeszcze kawałeczkiem seledynowego materiału (Kasiu kochana, dziękuję!!). Gdy otworzyłam paczkę – jeszcze gorącą z baśniowej pracowni ;) – i rozłożyłam na stole ten „kawałek” seledynowej tkaniny… zakochałam się w nim bez reszty i nie miałam odwagi pociąć go na kwiatki. Wyrównałam go, obszyłam bawełnianą koronką i od jakiegoś czasu służy mi za bieżnik. Pięknie komponuje się z poduszkami uszytymi przez Kasię i nadał mojemu kącikowi jadalnianemu swoistego wiosennego czaru. Kasiu, jesteś cudowna, dziękuję Ci baaaardzo pięknie!

A co do zastawy – zdarzyło mi się kupić w tym roku w Empiku błękitne filiżanki w kropeczki. Cudne! Takie słodkie, że aż same w sobie są ucieleśnieniem wiosny. Pięknie zgrały się z osłonkami do kwiatów z Pepco i z moją klasyczną białą zastawą.

Gdy wyrównywałam tkaninę od Kasi, zostało mi kilka ścinków, których żal mi było wyrzucić. Posłużyły mi do stworzenia serwetników. Przewiązałam nimi białe papierowe serwetki, doszyłam ozdobnego cekina z perełką, ozdobiłam białymi piórkami i bladoróżowym goździkiem i stworzyłam w ten sposób urocze serwetniki :)

Poniżej nakrycie mojego synka z jego osobistymi sztućcami. Dzieci uwielbiają gdy jest kolorowo i wesoło, dlatego też i jego krzesło ozdobiłam kolorowymi pisankami przywiązanymi do wstążki z białymi piórkami. To jajeczka styropianowe, lekkie – nie ma obawy, że przy przesuwaniu krzesła coś spadnie, potłucze się, albo będzie się „obijać”.

Dodatkowo na stole znalazły się kolorowe jajka i porcelanowe zajączki. A nad samym stołem na ramionach świecznika powiesiłam szklane jajka, żółte porcelanowe dzwoneczki i uroczego króliczka na jednokołowym rowerku.

Do tego stokrotki – absolutny symbol wiosny i pastelowe cotton ball lights od Agnieszki z Cottonove Love  (http://cottonovelove.pl/) (Aguś, wciąż nie mogę się na nie napatrzeć!). Cottonki są na baterie, więc łatwo nimi manewrować po stole :)

Dodatkowo, przecudną ozdobą jest pięcioramienny świecznik z miętowymi świecami i biały wiklinowy wianek ozdobiony goździkami, różyczkami i lekko błyszczącymi jajeczkami.

Mam nadzieję, że spodobała Wam się już trzecia z kolei odsłona świątecznego stołu. Może znów kogoś zainspiruje, może znajdziecie coś dla siebie :) Święta zbliżają się nieubłaganie i zapewne każdy z nas już po cichu nie może się doczekać odpoczynku i magicznej wielkanocnej atmosfery :)

A ja ze swojej strony dziękuję raz jeszcze Kasi z Baśniowego Domu za przepiękne poduchy i tkaninę, z której mam cudny bieżnik :) Kasiu, jesteś wspaniała! Poduchy na pewno pokażę jeszcze nie raz :)

Pozdrawiam  serdecznie

Kasia.

 

Wielkanocny stół! Odcinek 2 i………. WIELKANOCNE CANDY!!!

Gdy przygotowywałam dla Was poprzednią aranżację, w której królowały kolory pasteLOVE, mój mąż spojrzał, na stół, na zdjęcia, na stół, na mnie i rzekł „Przecież to nie jest Wielkanoc” Na co ja „Oczywiście, że jest! Zobacz jak jest radośnie!” „Nie, to nie jest Wielkanoc. Wielkanocne kolory to żółć i zieleń, a tu jest różowo i niebiesko” No i koniec. Mój mąż pozostał głuchy na wszelkie argumenty i moja poprzednia aranżacja go zupełnie nie przekonała. Ale kto by się tam przejmował opinią faceta! ;) Tylko, że jego słowa gdzieś mi brzęczały w głowie wciąż i gdy parę dni temu weszłam do Home&You, na jednym ze stołów zobaczyłam właśnie tradycyjne ozdoby żółto-zielone i wtedy już wiedziałam, że kolejnym wyzwaniem dla mnie będzie stworzenie stołu, który jest tradycyjnie Wielkanocny. Świąteczna klasyka po prostu :)

Żeby stworzyć dzisiejszą aranżację wykorzystałam:

BIAŁY OBRUS  - dostałam go od mojej babci, jest przez nią ręcznie haftowany i dlatego dla mnie bardzo wyjątkowy. Wprawdzie nie odznacza się na moim stole, który też jest biały, ale biel obrusu jest niezaprzeczalnie i tradycyjnie świąteczna.

BIAŁĄ ZASTAWĘ – pisałam o niej już tu: http://mamawszpilkach.pl/?p=2191 Biała zastawa jest bardzo odświętna, stanowi też świetne tło dla innych dekoracji. Moja pochodzi od producenta http://www.porcelana-kristoff.pl/

SZKŁO I KRYSZTAŁY – szklany wazon, kryształowe kieliszki i szklanki dodają świątecznemu prawdziwego szyku. Poszperajcie w kredensach mamy i babci – może jest tam coś, z czego nieczęsto korzystacie, a co aż się prosi o postawienie na stole? :)

Całość dekoracji utrzymałam tylko w trzech kolorach – żółci, zieleni i bieli.

 

W zeszłym roku zachwycałam się bardzo aranżacjami stołu przygotowanymi przez Joasię Bryk z bloga My little white home. Nad stołem w centralnej części Joasia zawiesiła wianek zrobiony z bazi. Z wianka tego zwisały piękne pisanki. Zakochałam się w tym pomyśle od razu i już wtedy wiedziałam, że przyszłoroczną aranżację zrobię z takim właśnie baziowym kołem i z jajeczkami, które z niego będą zwisać. Niestety, o tej porze ciężko jeszcze znaleźć w kwiaciarniach bazie, a ja nie miałam za dużo czasu by przeszkiwać wszystkie sklepy. Dlatego na jednym ze spacerów, po prostu zerwałam kilka gałązek rosnących przy drodze. Dosłownie  kilka – nie wystarczyło mi, aby zrobić taki wianek jak ten Joasi. Ale i tak je zawiesiłam :) – za bazę dla nich posłużył mi wianek, który pokazywałam Wam tu: http://mamawszpilkach.pl/?p=2331 Odbija się w moim lustrze-oknie :)

Wianek stał się właściwie główną dekoracją i ozdobą dzisiejszej aranżacji. Powiesiłam na nim nie tylko pisanki, ale także zajączki porcelanowe, motyle, ptaszki i porcelanowe dzwoneczki oraz kilka zielonych kryształków. Uważam, że to naprawdę piękna ozdoba nie tylko stołu, ale w ogóle całego salonu. W dodatku świetnie sprawdza się przy małych dzieciach – nie ma niebezpieczeństwa, że maluchy czegoś dosięgną, stłuką czy zniszczą. Wszystko jest zawieszone wysoko, w bezpiecznej odległości od wszędobylskich rączek.

Kolejnym krokiem jest rozmieszczenie ozdób na stole. Pamiętajmy, że nie należy zawalić stołu dekoracją. Stół ma być piękny, ale jest to mebel praktyczny i musi przede wszystkim pomieścić jedzenie. Dlatego dobierając dekoracje musimy pamiętać, by nie przeszkadzały nam podczas jedzenia.

Nie wyobrażam sobie stołu świątecznego bez kwiatów – możemy je umieścić w wazonie, albo w ozdobnej osłonce, albo w jakimś szerszym dzbanuszku. Ja swoje roślinki umieściłam w starej wazie. Naprawdę starej, bo zakupiłam ją na targu staroci za całe 7 zł! Wypełniona kwiatami z malutkim porcelanowym ptaszkiem tworzy naprawdę piękną dekorację.

 Do tego białe jajeczka (Pepco!), gniazdo z porcelanowymi jajami, które pokazywałam Wam tu: http://mamawszpilkach.pl/?p=2529, baranek i małe porcelanowe króliczki.

Wszystkie ozdoby na stole są utrzymane w bieli i zieleni – może mi ktoś zarzucić, że to monotonne i za mało kolorowe, ale pamiętajmy, że na stole pojawi się jeszcze mnóstwo rzeczy – ciasta, desery, sałatki, kiełbaski… Zrobi się taki misz-masz, że kolorów będzie aż nadto ;)

Rzeczą, której nie było wśród dekoracji świątecznych z mojego dzieciństwa, są cotton ball lights. Wykorzystałam je i w tej aranżacji. Nie są to kule pastelowe tak jak ostatnim razem. Te składają się z czterech kolorów: white, shell, stone, cream. Zamówiłam je od Agnieszki z http://cottonovelove.pl/ Łańcuch lampeczek ze zdjęć poniżej nie jest na baterie, ale podłączany do prądu. Cottonki wiszą pięknie przy stole i są niebanalną ozdobą same w sobie.

 Niewykluczone, że pięknie by wyglądały też ballsy zielone i żółte. Paleta barw jest naprawdę oszałamiająca. Każdy może znaleźć coś dla siebie:  http://cottonovelove.pl/news/n/68/Paleta-kolorw

 

 

 Kolejnym elementem dekoracji jest ozdobienie krzeseł. Można to zrobić za pomocą kwiatka, gałązki z baziami, kokardki w odpowiedniej barwie. Ja ozdobiłam symbolicznie jedno krzesło atłasową kokardką i szarfą wyszywaną w żonkile i motyle – kupiłam ją za grosze w SH. Uprałam, wyprasowałam i na Święta jak znalazł ;)

Kochani, mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu zielono-żółta Wielkanocna odsłona stołu. Myślę, że mimo tylu tradycyjnych elementów, udało mi się stworzyć coś oryginalnego :)

A z okazji Wielkanocy, zapraszam na świąteczną rozdawajkę :) To pierwszy konkurs, jaki organizuję i powiem Wam w sekrecie, że ogromnie się stresuję :)

Do wygrania mam dla Was szklany klosik ze szklaną podstawką i porcelanowym ptaszkiem wewnątrz.

Zasady udziału w konkursie:

1. Dodajcie komentarz pod tym postem potwierdzając swój udział i zostawiając swój adres mailowy.

2. Jeśli posiadacie bloga, udostępnijcie u siebie plakat konkursowy (zdjęcie z napisem Candy i z datą ostatecznych zgłoszeń). Jeśli nie posiadacie bloga, udostępnijcie zdjęcie z informacją o konkursie na swoim profilu na Facebooku.

3. Polubcie fanpage Mamawszpilkach.pl na Facebooku.

4. Bawimy się do 19 marca 2015. Losowanie odbędzie się 20 marca 2015 i do wybranej losowo osoby powędruje szklana kopuła z ptaszkiem.

Pozdrawiam Was wiosennie i zachęcam do zabawy :)

Kasia.

 

Proste i efektowne DIY czyli o tym jak niecodziennie wykorzystałam świecznik z IKEA!

Uwielbiam dekorować dom – śmiało mogę powiedzieć, że to moja pasja :) Ale wiecie jaką mam jeszcze pasję? Ptaki! Uwielbiam je po prostu! Kiedyś je nawet hodowałam i gdy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania zabrałam ze sobą dwie klatki, w których trzymałam różne astryldy. Niestety, okazało się, że z powodów zdrowotnych musiałam się ptaków pozbyć. Ubolewałam nad tym okrutnie, ale jak mus, to mus. Ptaki sprzedałam hodowcom, ale miłość do nich pozostała. Toteż w moim domu jest dużo klatek, ptaszków ceramicznych, budki dla ptaków. Wszystko to ozdoby, ale nawiązują do mojej ogromnej pasji. Wciąż też walczę z mężem o to, by na jednej ścianie w domu zrobić galerię zdjęć, jakie zawsze robię ptakom na wakacjach. Na razie jednak przegrywam tą walkę ;)

Wielkanoc to też taki czas, w którym motyw ptaszków jest bardzo popularny – kurki, koguciki, kurczaczki, jajeczka, piórka – wszystko to jest takie wiosenne, takie radosne, takie wielkanocne! Nie mogłam się powstrzymać, by nie sprawić sobie w domu ptasiego gniazda. Długo się zastanawiałam na czym mogłabym je zamontować, by wyglądało efektownie i przykuwało uwagę. Pijąc kawę, zastanawiając się, myśląc i kombinując, zawiesiłam oko na świeczniku, który już dawno zakupiłam w IKEA i z niego postanowiłam zrobić moją dekorację.

Te świeczniki z IKEA (seria ERSÄTTA) są bardzo popularne i myślę, że niejedna z nas ma takowe w domu. Moje kupiłam już bardzo dawno i wiem, że obecne dostępne troszkę się od tych moich różnią. Wysokie są tylko w ciemnych kolorach, a białe są niskie. Ale jaki to problem ciemny świecznik przemalować, albo skorzystać z białego, który ma szeroką „paterę”  wygodną w tworzeniu naszej dekoracji :)

Do tego potrzebne będą nam jeszcze dwa patyczki do szaszłyków, piórka i jakieś skrawki imitujące trawkę/gałązki. Ja miałam troszkę zielonej rafii, która pochodzi z jakiegoś starego bukietu (zawsze bunkruję wstążki po prezentach i elementy dekoracji z bukietów).

Piórka po prawej zakupiłam w Pepco, a te po lewej w Empiku. Różnią się mocno. Empikowe są duże, masywniejsze. Pepcowe to raczej taki puch. Nie musisz mieć dwóch rodzajów – wystarczy spokojnie jeden. Ceny za opakowania piórek nie pamiętam dokładnie, ale kosztowały chyba ok. 4 zł.

Do tego kawałek wstążki i jajeczka, które będą główną ozdobą w gnieździe. Ceramiczne jaja pochodzą z Pepco – cena jednego to 2,99! No i oczywiście samo gniazdo – to mały wiklinowy wianek z kwiaciarni. Kosztował 6 zł. W ostatnim poście pojawił się na środku stołu otulony cotton ball lights.

No to zaczynamy! Patyczki do szaszłyków musimy wetknąć w wianek w taki sposób, by umocowane tworzyły w środku krzyż.

Dzięki takiej konstrukcji wianek nie spadnie nam ze świecznika. Także bezpiecznie możemy go na świecznik nałożyć :)

Wszystkie cztery końce patyczków od szaszłyków maskujemy piórkami. Piórkami też wypełniamy puste przestrzenie. Wywiązujemy z boku kokardkę. W środek wtykamy jajka, przyozdabiamy rafią. I voilà! Cieszymy nasze oczy gniazdem :) :) :)

Świecznik z IKEA kosztuje jakieś 20 zł, piórka 4 zł, jajka 6  i wianek 6 zł. Razem to 36 zł. Ktoś może mi zarzucić, że to wcale nie mało, ale zobaczcie – z każdego elementu korzystam wielokrotnie na różne sposoby, więc tak naprawdę te 36 zł to cena kilku różnych dekoracji, które mogę stworzyć.

Zdradzę Wam, że w najbliższym odcinku z cyklu wiosenno-wielkanocne  aranżacje to właśnie to ptasie gniazdo będzie jednym z głównych elementów ozdabiających stół :)

I będzie coś jeszcze! Już przebieram nogami i nie mogę doczekać kiedy zaprezentuję Wam kolejną odsłonę stołu :) :) :)

Ściskam!

Kasia.

Wielkanocny stół! Odcinek 1

Ta wiosna dość mocno na mnie działa. Słońce zaczyna powoli zalewać nasze poddasze, kwiaciarnie pękają w szwach sprzedając tony przepięknych kwiatów… Maluchy rosną jak na drożdżach – Michałka zapisaliśmy (wstępnie) do przedszkola, a Mati ma już dwa zęby – przepiękne! :) :) W domu rozpoczęły się porządki wiosenne, dzięki którym z szuflad i pudeł zaczynają powoli wyskakiwać zajączki, króliki i kury :) Ani się nie obejrzymy, a zaraz będziemy wspólnie świętować przy Wielkanocnym stole, bo przecież do Świąt Wielkiej Nocy został nam raptem miesiąc!

W związku z tym postanowiłam przygotować dla Was świąteczne aranżacje wiosennego stołu. Tak, abyście mogły, moje koleżanki-czytelniczki, co nieco podglądnąć, może coś wykorzystać w swoich własnych świątecznych stołowych aranżacjach i zachwycić najbliższych nie tylko na uroczystym śniadaniu, ale w ogóle w ten piękny wiosenny czas :) Na punkcie stołu mam hopla, więc nie mogłam nie podzielić się z Wami moimi pomysłami, a ponieważ mam ich kilka, postanowiłam przygotować z nich cykl przedświąteczny :) Do Świąt uraczę Was kilkoma dekoracjami – dokładnie je opiszę i podzielę się z Wami informacją co gdzie można wyszperać :)

Dziś pierwsza aranżacja:

jest piękna, bo nieprzesłodzona, ale urocza :) Jest biało, pastelowo, kwieciście, delikatnie. Wiosennie pełną parą!

Podoba się Wam? Efekt lekkiego wiosennego stołu osiągnęłam wykorzystując tak naprawdę trzy ważne elementy:

1) wyeksponowałam biały stół i zrezygnowałam z obrusu (jeśli nie masz białego stołu, z pewnością świetnie sprawdzi się prosty biały obrus),

2) ożywiłam stół kwiatami (żonkile, szafirki i goździki świetnie się sprawdziły),

3) białą zastawę uzupełniłam o pastelowe „skorupy” Do tego trochę zwierzątek i voilà! Wiosna, panie sierżancie :)

W centralnym miejscu stołu wokół bielonego wianka wiklinowego ułożyłam cotton ball lights, które otrzymałam od Agnieszki z  http://cottonovelove.pl/

Uwielbiam kule – pokazywałam Wam już zestaw w pokoju Michasia – cottonki szare, kremowe i białe zauroczyły mnie zupełnie, ale na Wielkanoc wybrałam pastele. I powiem Wam, że są przepiękne! Co więcej, spokojnie mogę wykorzystać je w aranżacji stołu, ponieważ jest to zestaw kul LED na baterie. Zatem żadne kable nie plączą się, nie zwisają ze stołu, nie trzeba szukać gniazdka. Po prostu bateryjki dyskretnie chowamy, a kule cudnie wyglądają i za dnia i wieczorem, gdy delikatnie oświetlają centralną część stołu. Absolutnie polecam wam cottonki-LEDy – nie dość, że czarują wyglądem, to do tego są bardzo praktyczne :) Dziękuję Ci, Agnieszko!

Wybrałam cztery barwy: white, shell, light aqua, light pink. Do tego na wianuszku delikatna cytrynowa satynowa kokardka. No czyż nie wygląda to pięknie? :)

Kolory cotton ball lights idealnie zgrały się z zastawą. Białe talerzyki, białe kieliszki na jajka, różowe kubki i niebieskie osłonki mieszczące doniczki z szafirkami. Wszystko ładnie się razem komponuje :)

Osłonki za niewielkie pieniądze kupiłam w Pepco. Nie mogłam się powstrzymać gdy zobaczyłam ich kolor! Delikatny, pastelowy błękit. Do tego motyw serduszka wygląda naprawdę uroczo. A do szafirków mam ogromną słabość. To chyba moje ulubione wiosenne kwiaty :)

Kubeczki pochodzą z IKEA – delikatny róż wspaniale współgra z pastelowym niebieskim. Natomiast różowy goździk położony obok sztućców jest bardziej jaskrawy niż kubek i dzięki swej barwie sprawia, że nakrycie nie jest pastelowo mdłe.

Porcelanowe kieliszki na jajka pochodzą z Home&You, ale są sprzed kilku lat. Sprzed naprawdę dobrych kilku lat – kupiłam je bowiem jeszcze zanim poznałam mojego męża, czyli w baaardzo zamierzchłej przeszłości :)

Zwierząt ciąg dalszy – na stole pieprzniczka i solniczka mają kształt małych ptaszków – pochodzą z już nieistniejącego sklepu Flo. Pamiętam, że wydały mi się urocze do tego stopnia, że kupiłam je i dla siebie i jeszcze sprezentowałam koleżance. Czasem tak mam, że gdy widzę coś, i wiem, że ta rzecz by się komuś spodobała (a cena jest kusząca), nie waham się i kupuję :) Zazwyczaj trafiam w gusta znajomych i mam nadzieję, że sprawiam im radochę :)

Jak ptaki, to i piórka! Możesz je kupić w pasmanterii, albo również w Pepco. Przyozdobiłam nimi wiklinowy wianuszek (który można zakupić prawie w każdej kwiaciarni). A co to się skrywa za wiankiem?

Pod szklanymi kopułami ukryłam symbol Świąt – jajeczka :) Różowe i niebieskie jak przystało na kolory wiodące w tej aranżacji. Zakupiłam je w Pepco za jakieś grosze. W jednej paczce było ich naprawdę dużo. Można je albo rozsypać po całym stole, albo umieścić, tak jak ja w jednym naczyniu (u mnie akurat pod naczyniem).

Pieprzniczka i solniczka w komplecie. Do tego mała budka – Nie zapominajmy o mieszkanku ptasząt – taka śliczna budka cudnie się prezentuje na wiosennym stole.

A tuż obok stołu na półce kolejne łupy z Pepco – mały porcelanowy króliczek (za śmieszne pieniądze) i biała szklarenka, z której zrobiłam kurnik dla moich porcelanowych kurek :) Zamknięte za szklanymi ściankami wyglądają naprawdę cudnie!

Podoba się Wam taki jasny, pastelowy stół? Wydaje mi się, że jest naprawdę piękny – nieprzeładowany, ale też nie pusty.

Mam nadzieję, że zajrzycie tu znowu :) Pokażę Wam jeszcze kilka ciekawych aranżacji, moją dalszą przygodę z http://cottonovelove.pl/ oraz… będę mieć dla Was małą niespodziankę :) Ale o tym ciiiiiii….

Do następnego razu!

Ściskam Was wiosennie!

Kasia

 

PasteLove dni…

No i koniec Bożonarodzeniowych dekoracji. Dziś wszystkie pozostałości po Xmas time wędrują do pudeł. Zgodnie z tradycją, jaką wyniosłam z domu, 02. lutego zimowe dekoracje definitywnie znikają, ustępując miejsca powolutku nowym  rzeczom, które cieszą oko. Wiosna jeszcze nie rozpanoszyła się na dobre w moim domu, ale gdy tylko zaświeci słońce, nasze poddasze tonie w świetle. A ta Wiosna jakby stała na balkonie i do tych moich wielgachnych (kurczę, na dodatek jeszcze brudnych) okien puka i puka :)

Jakiś tydzień temu zakupiłam dwie cudne osłonki doniczkowe i posadziłam w każdej po dwa hiacynty. Uwielbiam je! Ten, kolor, zapach, który mnie akurat w ogóle nie drażni – są jakby ucieleśnieniem wiosny. I jeszcze zanim zdemontowałam Bożonarodzeniowe lampeczki i bombeczki, pozwoliłam sobie na taki mały zimowo-wiosenny misz-masz. Od razu mi się ryjek cieszy, gdy patrzę na takie zestawienia, a pastelowe hiacynty zamieszkają w moim domu jeszcze dłuuugo.  A Wy macie już wiosnę w domach?

Powiem Wam, że trochę mi szkoda chować niektóre rzeczy. Lampeczki-śnieżynki lub szyszkowy wianek mojego autorstwa… Cóż, będę się nim cieszyć ze zdwojoną siłą w listopadzie 2015… ;)

I drugi wianek – z szarymi i srebrnymi bombkami. Bombki znikną, ale wianek zostanie. Będzie cudnie zdobił ścianę nad kanapą, a na wiosenno-wielkanocny czas przybierze nowe ubranko :)

A na koniec obowiązkowo kawusia w pastelowym kubeczku. Powiem Wam w sekrecie, że róż, szarość, błękit i turkus rezerwuję na najbliższy czas i te kolory będą gościć na naszym poddaszu w rozmaitych połączeniach i miejscach. Mam teraz dużo czasu na myślenie co tu pozmieniać, ozdobić, wykreować, ulepszyć. W wieku 31 lat po raz pierwszy zachorowałam na ospę i najbliższe tygodnie spędzę na moim poddaszu…

Mazurkowo :)

Koleta pytała o moje menu na Święta. Cóż, nie robię Świąt jako takich, gdyż w tym roku goszczę się u moich teściów. Tam będą różne smakołyki – standardowo kiełbaski, żurek, sałatki, tony ciast, ciasteczek i tak zwana mammałyga – wędzonki przysmażane w brytfance z ćwikłą i chrzanem. Pychota. Ja upiekłam na swój Świąteczny stół Mazurka. Jednego też podarowałam koleżance w podziękowaniu za dobre serce :)

Mazurek jest kajmakowo-czekoladowy przyozdobiony migdałami – wygląda trochę folkowo :) I jest bardzo smaczny :)

A oto i przepis:

Składniki:

MASA

1 puszka słodzonego mleka zagęszczonego

3 łyżki kakao

3 łyżki masła

2 łyżki spirytusu

CIASTO

300 g mąki tortowej

50 g cukru pudru

250 g pokrojonego w kostkę masła i trochę  do posmarowania formy do pieczenia

1-2 łyżeczki wody

1-2 łyżki bułki tartej

 

DO OZDOBY

migdały obrane z łupin

kandyzowana skórka pomarańczowa

wiórki kokosowe

srebrne kuleczki dr Oetkera

 

Wykonanie:

1. W rondlu umieszczamy puszkę z mlekiem skondensowanym, zalewamy gorącą wodą i gotujemy na średnim ogniu ok. 1 godzinę.

2. Wysypujemy na stolnicę mąkę i cukier, dodajemy masło i rozcieramy palcami. Wyrabiamy na gładkie ciasto (jeżeli konsystencja ciasta jest za sucha, dodajmy wodę). Owijamy w folię spożywczą i schładzamy przez 30 minut w lodówce.

3. Po godzinie gotowania, wyjmujemy naszą puszkę, schładzamy zimną wodą i ostrożnie otwieramy za pomocą otwieracza do puszek (mi mleko prysnęło i się lekko poparzyłam, więc robimy to baaardzo ostrożnie). Wyjmujemy masę i przelewamy do rondelka. Dodajmy masło i kakao, a następnie gotujemy na małym ogniu ok. 8-10 minut, stale mieszając. Na końcu dodajemy spirytus.

4. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki. Formę do pieczenia smarujemy masłem, posypujemy bułką tartą i wykładamy ciastem. Na koniec nakłuwamy widelcem spód ciasta i wkładamy do rozgrzanego piekarnika na 180 C. Pieczemy do momentu, aż ciasto się zarumieni, czyli ok. 15-17 minut.

5. Wyjmujemy ciasto z piekarnika, czekamy aż ostygnie i nakładamy naszą masę kajmakowo-czekoladową i dekorujemy.

Przepis pochodzi ze strony makecookigeasier.pl

Polecam!

WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM!

 

Wielkanocny stół!

Im jestem starsza, tym bardziej dojrzewam do Świąt Wielkanocnych. Z każdym rokiem lubię je coraz bardziej. Teraz szczególnie, gdy opowiadam mojemu dziecku o koszyczku Wielkanocnym, kurczaczkach, króliczkach… gdy ono samo odkrywa, że można odgryźć cukrowemu królikowi uszy, i że są d o b r e :) No i do tego dekorowanie mieszkania, stołu… To jest to, co tygryski lubią najbardziej!

Tegoroczny stół utrzymam głównie w bieli, choć nie powiem, że nie kuszą mnie inne barwy. Kolorowe tulipany przystrojone baziami wyglądają zachwycająco, a w kwiaciarni sama nie mogłam się zdecydować na ich kolor. Widziałam białe pierzaste tulipany, klasyczne żółte, wpadające w fiolet… do wyboru, do koloru – wszystkie przepiękne. Dla kontrastu do bieli dobrałam róż. Wygląda trochę słodko i delikatnie, ale ładnie się komponuje z odrobiną niebieskiego i zielonego, które też znalazły się na moim stole.

Kocham białą zastawę. Wydaje mi się bardzo elegancka i doskonale pasująca na naprawdę wyjątkowe okazje takie jak Święta. Filiżanki natomiast w tym roku na moim stole będą odrobinę wiosenne -zrezygnowałam z tych kompletowych na rzecz Lubiany ozdobionej malutkimi kwiatkami różowymi i niebieskimi.

A przy nakryciu – malutki porcelanowy motylek w zielonej, wiosennej tonacji. Jakaś ładna pisanka, króliczek, kurczaczek czy motylek przy każdym nakryciu ładnie ożywią stół i będą wyglądać naprawdę uroczo :)

Motyw zwierząt na stole Wielkanocnym jest nieunikniony. Na moim zawsze królują króliki, kurki, ptaszki, a nawet krowa, w której trzymam masło :) Poniżej kieliszek na jajeczko ze śliczną kopułą ozdobioną kogucikiem.

Sam kieliszek ozdobiłam gniazdkiem zwiniętym z gałązek bazi. Wygląda przeuroczo. Możesz też do takiego gniazdka włożyć jajeczka – sztuczne, bądź prawdziwe. Takie gniazdka wyglądają na stole naprawdę zjawiskowo.

Ptaszki zwiastujące wiosnę są bardzo mile widziane na moim stole. Oprócz tego, że w ogóle uwielbiam ptaki (kiedyś nawet trzymałam je w kilku klatkach w domu), te sztuczne również potrafią wywołać uśmiech na mojej twarzy.

Ładna zastawa, cukiernice, pieprzniczki, solniczki, kieliszki na jajka, patera na babkę wielkanocną ozdobiona haftowaną serwetą – Wielkanocny stół emanuje wiosenną magią. Rzecz jasna na tym ze zdjęć brakuje jeszcze jedzenia. Gdy dojdą kiełbaski, waza z żurkiem, ciasta, sałatki, dzbanki z kawą i herbatą – może nie być miejsca na ozdoby, a duży bukiet pośrodku stołu może okazać się mało funkcjonalny.

Dlatego większe bukiety możemy efektownie umieścić na stoliku czy na komodzie obok, lub włożyć je do małej szklarenki. Ja moją zakupiłam w Ikea. Pięknie się prezentuje z hiacyntami w środku, kalanchoe czy właśnie z bukietem tulipanów ozdobionych baziami.

A na stół możemy wybrać jakieś mniejsze kwiatowe cuda. Hiacynt w prześlicznym odcieniu niebieskiego czy żółte żonkile w ładnej doniczce będą piękną ozdobą stołu niezabierającą zbyt dużo miejsca.

Życzę Wam pięknych dekoracji, cudownych stołów i radochy z wiosennego ozdabiania swoich czterech kątów :)