Pupa w opałach czyli ODPARZENIA

Z odparzeniami zetknęłam się bardzo szybko – gdy Michaś miał kilka dni zdiagnozowano u niego ostre obustronne zapalenie ucha i został przyjęty na oddział patologii noworodka, gdzie go leczono, i gdzie obydwoje złapaliśmy jelitówkę. Nie było możliwości, aby przy biegunce mój maluch się nie odparzył i już w pierwszych tygodniach jego życia musiałam walczyć z odparzeniami. Porad od małożyczliwego personelu było wiele – od wietrzenia pupy po używanie roztworów z piochtaniny, z których końcem końców nie skorzystałam, więc nawet nie wiem czy warto sięgać po fiolet gencjany. W przeciągu tych osiemnastu miesięcy, które minęły od narodzin naszych synków, razem z Martą konsultowałyśmy się niejednokrotnie, radziłyśmy się siebie nawzajem i w wielu kwestiach znalazłyśmy wspólne rozwiązania. Również w zakresie odparzeń – zatem co robię?

1. Przemywam pupę ciepłą wodą i szarym mydłem, rezygnuję z chusteczek.

Zdecydowanie jestem fanką szarego mydła. Uważam, że świetnie działa przy tego rodzaju podrażnieniach – nie podrażnia skóry jeszcze bardziej, dobrze oczyszcza. W czasie leczenia odparzeń zdecydowanie rezygnuję (a przynajmniej staram się) z chusteczek do pielęgnacji strefy pieluszkowej.  One działają dobrze gdy pielęgnujemy zdrową skórę, ale mam wrażenie, że podrażnioną podrażniają jeszcze bardziej. Tak więc Biały Jeleń jest zawsze w mojej szafce i gdy tylko trzeba, pupę malucha przemywam albo wacikami albo myję pod bieżącą wodą . Wielu młodym mamom sprawia trudność, by odpowiednio chwycić maluszka i go opłukać pod kranem. Poproś w szpitalu, by ktoś Ci pokazał jak chwycić niemowlę przy podmywaniu – być może natrafisz na uprzejmą położną, która Cię nie spławi, nie nawrzeszczy, a może nawet pomoże? ;)

2. Stosuję Bepanthen maść, czasem Bepanthen krem. To specyfiki zawierające pantenol, który wspomaga regenerację skóry. Łagodzą podrażnienia, nie brudzą ubrań.

3. Doraźnie stosuję Tormentiol – jest to „maść do stosowania na skórę. Tormentiol stosowany jest jako środek o działaniu: przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym i ściągającym.” Nie wymyśliłam tego sama: doradziła mi to moja zaufana pani pediatra oraz położna środowiskowa. Zanim jednak zdecydujesz się go zastosować skonsultuj się z własnym pediatrą, bowiem ulotka mówi: „Nie należy stosować leku Tormentiol u noworodków i niemowląt” Tormentiol zawiera toksyczny kwas borowy, który może przenikać przez skórę. Rozmawiałam o tym z pediatrą, która stwierdziła, że maść ta nie jest niebezpieczna, jeśli jest stosowana doraźnie, nie może być natomiast stosowana jako środek pielęgnacyjny. Ja jestem bardzo zadowolona z efektów – bardzo ładnie goi odparzenia i podrażnienia, ale uwaga! bardzo brudzi – trzeba więc uważać na ubranka i zawsze mieć pod ręką chusteczkę, by wytrzeć ręce.

4. Wietrzę pupę maluchowi. Nic tak dobrze nie działa na odparzoną pupę jak powietrze, więc warto szkrabowi zafundować dziennie troszkę czasu bez pieluszki – zarówno w ramach profilaktyki jak i leczenia zaistniałych odparzeń.

5. Często zmieniam pieluchę! Szczególnie teraz w okresie lata, gdy jest ciepło i maluch łatwo może się nam w wilgotnej pieluszce „zaparzyć”.

 

Są jeszcze inne sposoby, których ja osobiście nie stosuję, a o których słyszałam np. stosowanie mąki ziemniaczanej. Niektórzy bardzo ją zachwalają np. moja koleżanka, Ania, mama dwójki dzieci. Ale pamiętam również wykład lekarza na szkole rodzenia mówiącego „mnie osobiście mąka nie przekonuje. Każde dziecko się poci, a mąka plus woda to kluchy, więc ja jednak jestem na nie”. Ja z mąki nie korzystałam, ale słyszałam jeszcze o sposobie dodawania jej do kąpieli. Podobno taka zagęszczona mąką ziemniaczaną woda działa kojąco na podrażnienia. Niektórzy na odparzenia stosują Sudocrem (to również polecano mi w szpitalu), ale tak jak mówiłam w poprzednim poście- nie jestem do niego do końca przekonana. Stosuję go na  noc, profilaktycznie, na zdrową skórę, ale nie na podrażnioną. Położna środowiskowa i lekarz na szkole rodzenia nie polecali go na odparzenia i jakoś tak pozostałam wierna tej ideologii. Jednak wiem, że wiele osób poleciłoby go od razu.

Jeśli Twojemu maluchowi zdarzają się odparzenia, warto się zastanowić dlaczego – może za rzadko go przebierasz, może należy częściej zmieniać pieluchę? A może pielucha jest nieodpowiednia? Skóra niektórych dzieci jest bardzo wrażliwa i nie akceptuje wszystkich pieluch. Ale o pieluchach będzie gdzie indziej… :)

 

 

Ochrona strefy pieluszkowej

Gosia pytała mnie jakiś czas temu czego używam do pielęgnacji strefy pieluszkowej, więc już mówię – zresztą wciąż mam w łazience dwa pełne koszyki: jeden z pieluszkami, z którymi jeszcze się nie rozstaliśmy i drugi ze specyfikami na pupę.

Oto z czego korzystam:

Bepanthen maść

Absolutnie polecam. Łagodny, nie powoduje podrażnień i jak czytamy w ulotce „działa na dwa sposoby: chroni pupę dziecka przed wystąpieniem odparzeń pieluszkowych oraz wspomaga regenerację delikatnej skóry dziecka, w razie gdy one wystąpią”. Bepanthen również nie brudzi ubrań, może być stosowany od najwcześniejszych dni życia. Nie zawiera tlenku cynku, nie wysusza skóry.

W sprzedaży natkniesz się na Bepanthen maść i Bepanthen krem.

Do pielęgnacji strefy pieluszkowej wybieraj Bepanthen maść. O kremie ulotka mówi, że „lek Bepanthen w postaci kremu stosuje się w leczeniu powierzchniowych ran i otarć naskórka, leczeniu niewielkich oparzeń termicznych i słonecznych, codziennej pielęgnacji skóry narażonej na wysychanie i pękanie (np. twarzy, dłoni, łokci, pięt), do leczenia niewielkich stanów zapalnych nieuszkodzonej skóry.” 

Gdy pytałam lekarza o różnice między tymi specyfikami, odparł, że główna polega na sposobie wchłaniania się maści/kremu w ciało. Niewykluczone, że lekkie odparzenia można potraktować również kremem, ale jeśli nastawiamy się także na profilaktykę, lepiej zakupić maść.

Jedynym mankamentem produktów Bepanthen jest cena – są dość drogie, choć ostatnio udało mi się natrafić na promocję – w aptece małego centrum handlowego Victor, obok przystanku Nowy Dwór krzyżówka, na osiedlu Muchobór Mały we Wrocławiu natrafiłam na okazję: dwie maści Bepanthen w przezroczystej kosmetyczce za ok. 40 zł – tubka 30 g i tuba 100 g. Ta malutka przyda mi się do podręcznej kosmetyczki na wyjazdy. Warto czasem zaglądać na promocje :)

 

Sudocrem

Ten produkt ma swoich zagorzałych przeciwników, ale także wielu zwolenników. Ja mam mieszane uczucia co do niego, ale przyznaję, że go używałam. Nigdy na odparzenia, raczej po to, by im zapobiegać. Na szkole rodzenia, do której uczęszczałam, przesympatyczny lekarz, który dysponował też niemałą wiedzą doradzał, by Sudocremu używać, gdy już będziemy rodzicami o twardym śnie i nie będziemy pędzić na zmianę pieluchy przy każdym kwęknięciu malucha. Sudocrem zawiera tlenek cynku, jest dość lepki, białawy, tworzy świetną izolację. Gdy Michaś przesypiał już całe noce (a nastąpiło to po trzecim miesiącu życia), na noc smarowaliśmy go porządnie Sudocremem, by się nie odparzył. W ciągu dnia go nigdy nie używałam. I działało. Nie odparzał się w nocy, w dzień używałam czego innego, dość często zmieniałam pieluchę, nie przesuszyłam mu skóry (a to właśnie niektórzy zarzucają Sudocremowi). Uwaga! Niektóre dzieci mogą być uczulone na Sudorem – na przykład Janek, u którego pojawiała się po nim czerwona wysypka.

Linomag (Linuś)

Powyżej na zdjęciu oprócz Sudocremu (opakowania promocyjnego mikro – również rewelacyjnego na podróże) w moim koszyku pielęgnacyjnym gości Linuś. Jest to krem z witaminami A+E, bez tlenku cynku, i nie jest to krem stricte do strefy pieluszkowej (dodam, że jest jeszcze inny Linuś właśnie z tlenkiem cynku,  do pupy, ale jakoś nigdy go nie stosowałam). Tego właśnie używałam często – fantastycznie nawilżał skórę i używanie go miało sens przy częstej zmianie pieluszki, gdyż krem ten nie tworzy warstwy ochronnej przed drażniącymi substancjami znajdującymi się w moczu i w kale. Może być za to stosowany ogólnie na skórę, więc jeśli maluch ma przesuszoną skórę, możemy ją potraktować tym właśnie kremem. Pamiętam moją koleżankę Asię, która kiedyś wypatrzyła ten krem u mnie, kupiła go dla synka i zaczęła używać sama. Po pewnym czasie, gdy się spotkałyśmy powiedziała „nawet nie masz pojęcia jak ten krem polepszył kondycję mojej cery” :)

Puder

Jedyny, z którego korzystałam to puder Nivea. Marta korzystała z kilku, ale z tego Nivea była najbardziej zadowolona, gdyż w przeciwieństwie do innych nie bryli się. Puder na pewno daje dziecku uczucie suchości, może jest przyjemniejszy w pieluszce ;) Zawiera tlenek cynku, chroni strefę pieluszkową przed odparzeniami. Nasza koleżanka Ania twierdziła, że do dobrej kondycji skóry Szymusia przyczyniło się właśnie stosowanie pudru. Ja obecnie go nie posiadam, ale nie miałam nic przeciwko.

 

Zanim urodził się Michaś wiele osób polecało mi różne rzeczy: maść z witaminą A, Alantan, Linomag (biała tubka  z zielonym napisem) o konsystencji wazeliny. Żaden z tych specyfików nie okazał się tak świetny, bym jakoś szczególnie go poleciła. W tym poście przedstawiłam jedynie te, po które wciąż regularnie sięgam w sklepie.