Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz, dostaniesz :)

Dziś kilka moich refleksji znad kubka kawy. Ostatnio trafił mi się taki poranek kawowo-czekoladowy, gdy krasnoludki jeszcze spały… :)

Milion ludzi pyta mnie jak tam Mateuszek. Odpowiadam „Super! Rośnie, uśmiecha się, przesypia noce. Jest cudowny!” A potem pada jeszcze pytanie jak sobie radzę z dwójką dzieci. Nawet ostatnio przy szczepieniu jakaś miła babeczka w poczekalni wyraziła swój podziw dla mnie i jednocześnie współczucie „To Pani jest sama z dwójką dzieci w domu?!” Ano jestem. Jestem podwójną mamą. Siedzę w domu, chodzę na spacery, rysuję, czytam bajki, układam puzzle, przewijam pieluchy, karmię, odbijam i kilka razy dziennie opróżniam nocnik. Ktoś mi współczuje? Cóż, moi drodzy, dzieci nie ma się za karę. Nie oczekuję współczucia, bo to moje decyzje o macierzyństwie, bo to moje dzieci. Cudowne dzieci. Choć potrafią mnie doprowadzić do szału i jak to w życiu – są chwile gorsze i lepsze. Gorsze, gdy Michał ma ochotę bałaganić, a ja nie mam siły posprzątać i jestem sfrustrowana. I lepsze, gdy  Mati się uśmiecha tym swoim pięknym dwumiesięcznym uśmiechem, a Michał wymyśla kolejne anegdotki, które sprawiają, że tarzam się ze śmiechu po podłodze. Macierzyństwo niczego mi nie odbiera, dużo daje, dużo uczy, ale na miłość boską, nie odbiera. Może mam mniej wolnego czasu, ale wciąż mam czas, by udekorować świątecznie mieszkanie, by spędzić romantyczne chwile z mężem, napisać tutaj parę słów, spotkać się z koleżankami. Mam wrażenie, że wraz z drugim dzieckiem jestem coraz lepiej zorganizowana i czuję się bardziej spełniona. Staram się podzielić swój czas tak, by na wszystko starczyło, by każdy był zadowolony, i tak, by można było wykorzystać efektywnie każdą chwilę. Mam wsparcie ogromne w mojej mamie, która często do mnie wpada i mi pomaga, ale w większości jestem sama. Mąż ma mnóstwo pracy – ostatnio nawet z nim żartowałam, że nie pamiętam jak wygląda. Wymyka się z rana całując mnie na do widzenia i wraca na kąpiel dzieci, albo tuż po niej. Ma obowiązki i pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Ale należy się cieszyć ze wszystkiego, co się ma tu i teraz. Nigdy nie wiemy jak nasze życie się potoczy i co nas jeszcze spotka. Toteż ja cieszę się każdą chwilą – zbliża się wielkimi krokami świąteczny czas i będziemy go świętować po raz pierwszy w pełnym składzie. Z moimi chłopcami. :*

Pozdrówka zimowe :*

Kasia

Jesienne cuda… :)

Wiosną zabiły we mnie dwa serca, ale dopiero jesień przyniosła mi najwspanialszy namacalny prezent – mojego małego synka. Mhmmm, nie taki on mały, bo mierzył aż 60 cm i ważył 3840 g :) Ale dla mnie i tak jest malusieńki, bezbronny, cudowny i najukochańszy. Moje drugie szczęście, mój drugi cudowny synek. Dokładnie dziś kończy miesiąc :)

Wybaczcie moją nieobecność i przerwy w pisaniu, jednak absolutnie nie ma to związku z moją opieszałością czy lenistwem. Moi synowie pochłonęli mnie ostatnio zupełnie, a ja wcale się nie opieram :) – staram się wykorzystać każdą chwilę z tego cudownego czasu ich dzieciństwa. Czas tak szybko płynie – ani się nie obejrzałam, a Michaś jest już takim dużym chłopcem… staram się nacieszyć Matim i każdą chwilę jego niemowlęctwa połykam z chciwością :)

W domu jednak nie próżnuję – już jutro postaram podzielić się z Wami moją domową codziennością :)

Pozdrawiam serdecznie – ciepło, jesiennie i macierzyńsko :)

Kasia

Powitanie malucha i młodej mamy

Dziś odwiedziła mnie Dorota, jedna z bliskich przyjaciółek. Miło było poplotkować (przyznaję, mam skłonności do babskich plotek) Rozmawiałyśmy o ubraniach, meblach, a także o dzieciach. Tychże Dorota nie posiada, ale akurat była po spotkaniu ze wspólną znajomą, która na dniach będzie rodzić. I tak mi się przypomniał ten czas, gdy byłam taką świeżutką mamą. Pamiętam to podekscytowanie, przemiłe smsy i gratulacje. To naprawdę kochane, gdy ludzie Ci bliscy cieszą się razem z Tobą i Ci to okazują – dobrym słowem, gestem. I o tym właśnie jest ten post: o tym jak okazać młodziutkim (stażem) rodzicom swoje dobre intencje.  Bo czasem chcemy dobrze, a może wyjść nie na miejscu, więc oto kilka moich, bardzo subiektywnych, ale wydaje mi się, że rozsądnych porad – takie PIĘĆ PRZYKAZAŃ w kwestii witania nowej istotki na świecie:

  1. Nie odwiedzaj młodej mamy, a tym bardziej niemowlaczka w szpitalu, chyba że sami rodzice nie mają nic przeciwko. Cóż, ja bym miała, i zanim nie urodziłam własnego dziecka, nie byłam w stanie zrozumieć tego dlaczego by nie odwiedzić noworodka i mamusi. Pamiętajmy, że kobieta nie zawsze jest w dobrej formie (fizycznej lub psychicznej), a nasze odwiedziny mogą tylko pogorszyć jej stan. Może się czuć nieatrakcyjnie, przytłoczona nową sytuacją, z którą przyszło się jej oswoić. Wizytę uzgodnij wcześniej, upewnij się czy Twoja obecność będzie pożądana.
  2. Nie usiłuj dodzwonić się do młodej mamy za wszelką cenę. W pierwszych dobach po porodzie mama może być zmęczona, zajmuje się dzieckiem, dochodzi do siebie, i nie jest w stanie odbierać jednego telefonu za drugim – czasem też próbuje się zdrzemnąć między jednym karmieniem/przewijaniem, a drugim. Nie narzucajmy się z telefonami. Lepiej napiszmy smsa – jeśli będzie Was potrzebować, to na pewno oddzwoni.
  3. Nie odwiedzajmy malucha zbyt szybko w domu. Na szkole rodzenia uczono nas, by pierwsze dni, może nawet tygodnie dziecko spędziło w domu ze swoimi najbliższymi. Jego delikatny organizm nie jest przygotowany na to, by bezustannie spotykać się z zarazkami znajomych mamy. Poza tym, dajmy mamie i tacie czas na oswojenie się z nową sytuacją, w jakiej się znaleźli – zawsze pytajmy czy możemy wpaść z odwiedzinami.
  4. Nie idźmy z pustymi rękami. Cóż, no po prostu nie wypada. Jest mnóstwo drobiazgów, które mogą się przydać maluchowi i młodym rodzicom, których czeka troszkę wydatków. Możesz zmontować małą paczkę, do której włożysz parę mniejszych rzeczy, lub obdarujesz niemowlaczka jedną konkretną rzeczą. Oto kilka pomysłów:
    • Pieluszki jednorazowe, kosmetyki – pod warunkiem, że wiesz jakich produktów maluch używa. Prezent nie będzie trafiony jeśli kupisz pampersy, a dzidziuś jest uczulony na aloes. Lub wyskoczysz z Sudocremem, po którym akurat ma wysypkę.  Bezpieczny będzie np. Bepanthen lub krem na każdą pogodę (zima) lub przeciwsłoneczny z wysokim filtrem (lato).
    • Zabawki: często gęsto rodzicom szkoda pieniędzy na zabawki – zawsze jest tyle rzeczy do kupienia, a one wydają się czasem zbędne. Jeśli chcesz zrobić prezent maluchowi i obdarować go czymś ze sklepu z zabawkami, pamiętaj o kilku rzeczach: zabawka ma mu się przydać w pierwszych miesiącach życia, więc nie powinna być zbyt ciężka, nie powinna wydawać przeraźliwych dźwięków, lecz raczej delikatne i łagodne.
    • Ubranka: na rynku jest mnóstwo prześlicznych, słodziutkich ubranek dla maluchów: możesz poszukać czegoś na wyprzedażach w takich sklepach jak Smyk czy Tesco. Ubranka są kwestią gustu, ale staraj się wybierać rzeczy, które nie będą wyglądać szaro-buro i przygnębiająco.
    • Butelki i smoczki – nie wiem czy to do końca dobry pomysł: niektóre maluchy nie używają smoczków, butelek też nie, bo np. są karmione piersią do roku. Poza tym te akcesoria mogą się przydać dopiero za jakiś czas. Chociaż nikt nie mówi, że kupowanie na przyszłość to coś nie na miejscu :) Więc jeśli chcesz kupić coś na zapas, to może kubek-niekapek?
    • Kocyk lub ręcznik: to coś, co jest praktyczne i się przyda. Ja ucieszyłabym się z ręcznika, ale kocyk wolałabym wybrać sama, chyba że ktoś zna dobrze mój gust :)  Ręcznik wybieraj z kapturkiem, kolory warto uzgodnić wcześniej z mamą.
    • Kolorowe pieluszki tetrowe lub flanelowe – Jestem fanką kolorowych tetr i uważam, że są nie tylko praktyczne, ale i przeurocze – sama chętnie je kupowałam :)
    • Coś słodkiego – to, oczywiście, nie dla dzidziusia, ale dla rodziców.  Istnieje stary przesąd mówiący, że do dziecka musimy iść z czymś słodkim, by miało słodkie życie ;) Nawet jeśli w to nie wierzymy, to miło jest pochrupać coś do herbatki :) Pamiętajmy, że mama karmiąca nie je czekolady lub być może jest ostrożna w kwestii spożywania nabiału, tak więc można zakupić w ramach gifta np. paczki herbatników lub ciastek zbożowych.
    • Coś dla ciała, by poprawić stan ducha: młoda mama jest zapewne szczęśliwa, że już tuli w ramionach swojego szkraba, ale może też mieć mieszane uczucia co do swojego wyglądu – może czuje się za gruba, albo niebyt atrakcyjna: mały kosmetyk, drobiazg typu błyszczyk, balsam, kosmetyczka mogą poprawić jej nastrój.
  5. Jeśli nie możesz odwiedzić malucha, wyślij kartkę. To naprawdę miłe, gdy ktoś nam pokazuje, że pamięta. Z okazji narodzin Michasia i Janka dostaliśmy (my, czyli rodzice) dużo nie tylko prezentów, ale i kartek z życzeniami, które do dziś są powpinane do albumu i za każdym razem, gdy na nie patrzę, robi mi się cieplutko na serduszku :)

Ja ze swojej strony chciałabym baaaaaaardzo podziękować wszystkim, którzy, gdy urodził się Michaś, wysłali nam śliczne karteczki, odwiedzili nas i obdarowali różnymi przydatnymi drobiazgami. Dziękuję panom sąsiadom, którzy na pępkowe przybyli z worem pieluch, Asi i Ediemu za pluszowy statek, Agnieszce i Tomkowi za paczkę kosmetyczno-ubraniową, ciociom za piękne ubranka i bajeczki i wszystkim, którzy do nas zajrzeli, a, gdy byliśmy w szpitalu, przysłali tysiące życzeń i gratulacji. Mam nadzieję, że wszystkie mamy doświadczyły takiego ciepła ze strony bliskich  co ja :)