Pearls, pearls… perłowe marzenie…

 

Mówi się o nich, że są symbolem bólu i cierpienia, istnieje przesąd przestrzegający przed dawaniem ich w prezencie, bowiem podarowane przynoszą nieszczęście. Muszę przyznać, że nie wierzę w te opowieści – dla mnie są kwintesencją  elegancji, klasyką. Perły, bo o  nich tu mowa, zawsze były i będą dla mnie wyjątkowe i wcale nie uważam, aby były atrybutem „starszej pani”. Moim cichutkim marzeniem jest niedługi sznur bielutkich perełek ze złotym zapięciem, ale jakoś tak się zawsze składało, że mój budżet nie przewidywał takiego zbytku rozkoszy. Pozwoliłam sobie za to na trochę biżuterii perłopodobnej, która ozdabia mnie na co dzień, ale także w wyjątkowe okazje. Mimo iż nie jest wartościowa, bardzo ją sobie cenię – zwraca uwagę, w połączeniu z klasycznym ubiorem bardzo ładnie się prezentuje i nie trąci kiczem. Jednak najbardziej zadowolona jestem z kwot, jakie wydałam, by nabyć te błyskotki. Tańszych rzeczy nie będzie mi  szkoda, gdyby akurat dziecku zachciało się nimi chwilę pobawić :) Szczerze polecam taką biżuterię :)

 

 

 

 

 

Doczekałam się też biżuterii z wyższej półki, która ma dla mnie wartość głównie sentymentalną. W moje urodziny rok temu mój ukochany zaskoczył mnie przecudnym prezentem – kameą z masą perłową. Biała masa na czarnym tle przypomina mi kameę, którą Scarlett O’Hara miała na sobie w ostatniej scenie Przeminęło z wiatrem – Scarlett ubrana w czarną suknię ozdobioną jedynie kameą emanuje wdziękiem i urokiem. Wprawdzie jest to moda z czasów wojny secesyjnej, ale i tak ten zestaw jest dla mnie jednym z najbardziej eleganckich i pięknych. Dlatego też moją kameę traktuję wyjątkowo, a przypinam ją na szczególne okazje jako uzupełnienie stroju w stonowanej kolorystyce.

 

 

 

Natomiast półtora roku później, gdy moje dziecko miało trzy miesiące, odważyłam się na sprawienie sobie wyjątkowego prezentu – zakupiłam złote kolczyki z perłą i malusieńkimi diamencikami. Skromne, nieduże, ale klasyczne i bardzo urocze.  Takie uczczenie bycia mamą :)

 

 

 

 

A oto i urodzinowy prezent Marty: delikatne perełki słodkowodne na żyłce jubilerskiej ze srebrnym zapięciem.

Happy birthday! :)